Wpisy użytkownika Princess Mérida DunBroch z dnia 26 kwietnia 2014

Liczba wpisów: 17

valuta
 
Tym razem odpada Śnieżka, szkoda, moim skromnym zdaniem jej Cosplay był tu najlepszy.Który odpada teraz?
 

valuta
 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

valuta
 
Oto kolejna seria kubków inspirowanych postaciami Disney'a. Który wam się najbardziej podoba?
  • awatar Whispers in the dark: Wszystkie są świetne *.*
  • awatar Elsa17820: Po co mi je pokazałaś?! Teraz będę płakać, że nie mam :). Wszystkie piękne ale jednak Kopciuszek wygrał.
  • awatar gość: Mi podobają się wszystkie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

valuta
 
Cztery minimalistyczne plakaty do filmów Disney-Pixar.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

valuta
 
Oto concept arty w wykonaniu Barry'ego Atkinson'a, które przedstawiają Pyłkowe Drzewo z filmów o Dzwoneczku. Co o nich sądzicie?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

valuta
 
  • awatar Elsa17820: Uwielbiam to! W sumie to ta scenka przypomina mi jak wszyscy przychodzą do Mamy Mirabel(Takie coś dla maluchów)
  • awatar Suzi, Psiara ;**: Kocham to! Bajka dzieciństwa! ^^
  • awatar Feast of magic: Jedyny film który oglądam od dzieciństwa aż do dziś :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

valuta
 
Jeśli ktoś zaczyna czytać dopiero teraz, to nie ja napisałam tą historyjkę. Polega ona na tym, że ja napisałam pierwsza zdanie, a później już ludzie piszą w komentarzach po kilka zdań, ja wybieram najciekawsze, daje do postu i tak dalej... To twórczość czytelników, nie moja ;D

~~*~~

Dawno, dawno temu żyła sobie piękna księżniczka o imieniu Kate. Dziewczyna znacznie różniła się od swojego rodzeństwa. Nie przepadała za życiem pałacowym, wolała spędzać swój wolny czas jeżdżąc konno albo strzelać z łuku. Niestety, pewnego razu jej koń się rozchorował. Księżniczka bardzo kochała to zwierze, więc postanowiła za wszelką cenę znaleźć lekarstwo. Przemierzała góry, lasy i rzeki, by znaleźć kogoś, kto mógłby jej pomóc. Pewnego ciepłego dnia, gdy właśnie zamierzała obmyć twarz w rzece usłyszała tajemniczy głos. Przerażona spojrzała za siebie, lecz nikogo tam nie ujrzała.
-Ślepa jesteś? - spytał tajemniczy głos.
-Kto tu jest? - spytała Kate trzymając łuk w gotowości.
-Wiem gdzie może być twoje lekarstwo... Ale musisz iść za moim głosem - Kate nie miała co zrobić a więc zrobiła jak kazał jej głos. Weszła do lasu.  Szła bardzo wolnym krokiem z gotowym łukiem.
-Jesteśmy na miejscu - powiedział głos.
-To tu? - spytała zdziwiona - Tu niczego nie ma.
-Przyjrzyj się uważnie.
I nagle Kate ujrzała stertę jesiennych liści, a wśród nich mieniło się coś jasnego. Kate odgarnęła liście i ujrzała kwiat, który błyszczał jak najdroższe klejnoty. Roślina była pokryta czymś, co przypominało złoty szron, który błyszczał z daleka. Kate uznała, że to jedyna droga ratunku dla jej ukochanego konia i postanowiła zerwać magiczny kwiat.
-Jak śmiesz, zwykła śmiertelniczko przychodzić tutaj?! - zadudnił jakiś niski głos z głębi lasu. Kate rozejrzała się nerwowo dookoła siebie i ujrzała wielkiego na trzy metry potwora. Zerwała magiczny kwiat i popędziła w kierunku, z którego przyszła. Potwór zbliżał się wielkimi krokami i nagle wpadła do dziury, wypuszczając w tej samej chwili magiczny kwiat. Ten wpadł w ręce potwora, który uśmiechnął się szyderczo...

~~~*~~

W sumie nieźle nam idzie, to już 10 część naszej opowieści. Co stenie się dalej? Piszcie w komentarzach.
  • awatar ONLY Tini.♥: Nie mam pojęcia :( Nie mam talentu do opowiadań ;P
  • awatar Elsa17820: O! To moja część! Fajnie. To może... -Oddawaj to!-wykrzyczała ze złością Kate. Stwór zaczął głośno się śmiać. Zdenerwowana księżniczka poczerwieniała, a po chwili rozpłakała się. Wiedziała, że już nigdy nie odzyska rośliny... Przepraszam ale nie mam weny :c Wiem, że kiepskie
  • awatar Suzi, Psiara ;**: Nie czytałam od 1 części ale nieźle piszesz! :) Może być coś takiego ,że Kate znajduje tajemne przejście ,które prowadzą sprilarne schody i wychodzi po nich i zachodzi tego potwora od tyłu, bieże pochodnie i przybliża ją do potwora i pali go ,on jednak używa swojej mocy i ugasza ogień... Coś takiego, nie wiem czy Ci się podoba :d
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

valuta
 
O rany, im więcej widzę na internecie rzeczy na temat tego filmu, ty bardziej chce mi się go obejrzeć. Jak na razie w kółko pokazywane są nam ta same sceny z traileru, jednak ona same są już niezwykle imponujące. Jeszcze tylko miesiąc czekania na premierę.
  • awatar Elsa17820: Ja też czekam z niecierpliwością!
  • awatar Feast of magic: To może być jeden z lepszych filmów w 2014 r. Czekam na niego <3
  • awatar Suzi, Psiara ;**: Czy ona jest elfem? Juz nie moge sie doczekac tego filmu :) !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

valuta
 
Coś sprawia, że strasznie ją lubię xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

valuta
 
Ok, tym razem wybraliście moje gry. Dla jasności, jest to moja największa pasja, na równi z Disneyem (choć gry kochałam już dużo wcześniej).

Moje ulubione gatunki to gry przygodowe i cRPG (oraz jRPG).

Moja ukochana seria to oczywiście Final Fantasy firmy Square Enix, jest bardzo rozbudowana. Pierwsza część serii została stworzona w 1987 roku w Japonii przez Hironobu Sakaguchiego. Teraz to ogromne uniwersum, na które składa się około 40 gier, a także kilka filmów, anime i mang. Najbardziej znana jest gra z 1997 roku: Final Fantasy VII.
dissidia-final-fantasy-wallpaper.jpg

120131014165627.jpg

Poza tym bardzo lubię serię Kingdom Hearts, jest tej samej firmy co Final Fantasy - Square Enix, jednak tutaj współpracuje bezpośrednio z Disneyem. Seria ta łączy światy z Disney'a z uniwersum Final Fantasy.
2570867-603392962_1365921782.jpg

Co do cRPG to uwielbiam takie tytuły jak: Skyrim, Dragon Age, Mass Effect, Wiedźmin czy Gothic. Wszystkie gorąco polecam.
sdsfdgfhg.jpg

No i jeszcze przygodówki. To gatunek gier, który polubiłam jako pierwszy. W sumie miałam wtedy około 4-5 lat. Moją pierwszą ulubioną grą była Syberia i kocham ja do dzisiaj.
Mam też ogromne zamiłowanie do bardzo starej gry z 1999 roku The Longest Journey, a także jej kontynuacji z 2006 roku Dreamfall. Aktualnie czekam z niecierpliwością na trzecią część Dreamfall Chapters.
Poza tym bardzo lubię takie tytuły jak: Tajne akta, Still Life (ale tylko pierwsza część, bo druga jest okropna), Sherlock Holmes (tak, jest o nim seria gier przygodowych), 80 Dni (inspirowana filmem "W 80 dni dookoła świata" ), Baśń o Dziadku Mrozie, Iwanie i Nastce oraz A New Beginning... Mogłabym tak wymieniać jeszcze długo.
asdfgg.jpg

Poza tym bardzo lubię też gry The Sims, ale to musi wynikać z tego, że jestem dziewczyną xD

Teraz już nie musicie wybierać numerka, następne będą "Moje buty".
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

valuta
 
Jak na razie udało wam się osiągnąć 50% , dacie radę więcej?

valuta.pinger.pl/m/21761553

A poza tym zaczęłam pisać trzecia część opowiadania o Roszpunce. Wstawię ją za chwilę, cieszycie się?
 

valuta
 
Jeśli ktoś nie czytał poprzednich części, to podaje do nich linki:

-część pierwsza - valuta.pinger.pl/m/21593578
-część druga - valuta.pinger.pl/m/21690309

No a tu macie trzecią. Miłego czytania życzę.

~~*~~

   Telefon zadzwonił około czwartej nad ranem.
   Tylko jedna osoba była na tyle nienormalna, by dzwonić gdziekolwiek tak wcześnie. Merida wychyliła się z łóżka z zamkniętymi oczami, starając się po omacku znaleźć swoją komórkę. Gdy w końcu ją znalazła, odebrała i położyła ją sobie pod głową, by nie musieć jej trzymać.
   -Ale miałam dziwny sen... – zaczęła Roszpunka bardzo ożywionym tonem, jakby nie spała od bardzo dawna – Byłam zamknięta w jakimś obskurnym miejscu, razem z taką dziewczyną z czarnymi włosami. Torturowali nas tam, czy coś... Zabrali tę dziewczynę, a zaraz potem mnie. Strasznie się  bałam, ale oni stwierdzili, że im się nie przydam i wyrzucili mnie z pomostu do jeziora z okropnie brudną wodą. Wszystko byłoby w prządku, ale tam pływało martwe ciało tej dziewczyny! Ohyda! Uciekłam, no ale co miałam niby zrobić z tym martwym ciałem? Jeszcze by pomyśleli, że to ja ją zabiłam. Zawinęłam ją w kurtkę i uciekałam, szukając przy okazji miejsca gdzie by ukryć ciało. W mieście był taki koleś, strasznie podobny do królobójcy z „Gry o tron”, tak swoją drogą. Nie wiem czemu, ale strasznie się go bałam. Chyba był szeryfem, czy coś w tym rodzaju. W końcu schowałam to ciało... Nie pamiętam już gdzie. Później spotkałam moją siostrę, urządziła sobie dziwny barak na środku polany. Nawet nie zdążyłam zapytać po co to zrobiła, a zaczął się deszcz meteorytów! To było straszne... Były ogromne i płonęły. Rozwaliły całe miasto, tylko ja przeżyłam... Później się obudziłam. Wiesz co było w tym wszystkim najdziwniejsze? - zatrzymała w końcu swój niezwykle szybki monolog by sprawdzić, czy Merida przypadkiem z powrotem nie zasnęła. Po dłuższej chwili milczenia rudowłosa w końcu się ocknęła.
   -No, no co było? - zapytała zaspanym głosem, oczywiście nie słuchała Roszpunki przez ten cały czas. Blondynka bardzo lubiła opowiadać swoje sfiksowane sny. Szkoda, że robiła to tak wcześnie rano!
   -Że ja wcale nie mam siostry! Jejku, ale to było dziwne. A co jeśli to był proroczy sen? Co jeśli naprawdę stanie się dziś jakaś katastrofa? - brzmiała na naprawdę podekscytowaną. Choć jej ekscytacja zapewne wcale nie wynikała ze snu.
   -Roszpunko... To tylko sen, a katastrofa to będzie, jak źle dziś napiszemy sprawdzian z chemii... - Merida usiadła niechętnie na łóżku i rozejrzała się po pokoju. Panował tam niezwykły bałagan, nie sprzątała chyba od miesiąca.
   -Jaki sprawdzian? - rudowłosa uśmiechnęła się lekko, gdy tylko usłyszałam przerażenie w głosie przyjaciółki. Oczywiście zapomniała o sprawdzianie, nic w tym dziwnego.
   -Z trzeciego rozdziału w książce. Ucz się, masz jeszcze jakieś trzy godziny – rozłączyła się i położyła telefon na poduszce. Bardzo nie lubiła wstawać tak wcześnie, więc trochę się gniewała, szczególnie, że nie dałaby teraz rady zasnąć z powrotem. Przerażał ją trochę fakt, że jedyne co właściwie miała do roboty, to sprzątanie. Wstała i przeszła się po pokoju, podłogi w ogóle nie było widać, wszędzie walały się ubrania, książki i wiele innych drobiazgów. Samo zbieranie tych rzeczy zajęło jej prawie dwie godziny.
   Kiedy jej mama weszła żeby ją obudzić doznała miłego zaskoczenia, nie chcąc przeszkadzać córce w tej chwili natchnienia powiedziała tylko, że za chwilkę będzie gotowe śniadanie i wyszła. Merida usiadła zmęczona na łóżku, teraz jej pokój wyglądał choć trochę lepiej. Ubrała się i zeszła na śniadanie.


   Roszpunka w tym czasie panicznie uczyła się na chemię, jak na razie miała tak złe oceny z tego przedmiotu, że dwójka ze sprawdzianu by jej się przydała. Rozdział z którego musiała się nauczyć był na szczęście całkiem krótki i prosty, choć w ogóle nie pamiętała takich tematów z lekcji... Może dlatego, że zawsze na nich spała. Tak czy inaczej po trzech godzinach nauki czuła się już całkiem pewnie, choć smutno jej było, że nie zdążyła sobie w nic pograć. Wyszła z domu trochę wcześniej.
   W szkole wszystkie emocje narastające z rana opadły, nawet nie stresowała się już tak przy rozmowie z Julkiem. Dzień był naprawdę udany i żadna katastrofa nie miała miejsca, tylko niepotrzebnie przejmowała się tym snem. Na ostatniej lekcji umówili się nawet z Julkiem, że będą grać razem w TERE. Wszystko układało się idealnie.


   Merida miała wrażenie, że Roszpunka nie spędza z nią już tak dużo czasu jak wcześniej. Teraz całą swoją uwagę skupiała na tym nowym chłopaku. W sumie nie przeszkadzało jej to jakoś bardzo, ale miała nadzieję, że to nie potrwa zbyt długo, bo po tym dniu w szkole czuła się trochę samotna. Poza Roszpunka nie miała innych przyjaciół. Teraz jechała autobusem do stadniny, pan MacGuffina informował już wcześniej, że tego dnia ma wiele spraw do załatwienia i nie da rady się tam zjawić, ale zawsze może zająć się swoim koniem sama. Od rana świeciło słońce, a na niebie widniały tylko pojedyncze, białe chmurki. Po nakarmieniu i wyczesaniu Angusa, Merida postanowiła przejechać się na nim po lesie. Wtedy dziewczynie najlepiej się myślało, gdy delikatny wiosenny wiaterek głaskał jej policzki, a ciepłe promienie słoneczne sprawiały, że jej włosy przypominały jeszcze bardziej barwę ognia. Przejażdżka byłaby udana, gdyby pod sam koniec na drogę nie wyskoczył głupi pies, który swoim szczekaniem spłoszył konia. Nie dość, że zrzucił z siebie rudowłosą, to jeszcze ją trochę podeptał, a szkockie Clydesdale ważą znacznie więcej od  innych koni. Merida odczuła silny ból w klatce piersiowej, zachowała jednak trzeźwość umysłu, szybko wstała i uspokoiła konia. Dalej postanowiła go już poprowadzić, gdyż za bardzo bolała ją ręka, by na niego z powrotem wsiąść. Obawiała się, że ją złamała, gorsze było jednak to, że po poprzednim upadku pan MacGuffin wyraźnie zakazał jej jeździć samej. Postanowiła, że nie przyzna się jak do tego doszło. Zostawiła Angusa w stajni i wróciła do domu. Całą drogę autobusem zastanowiła się jak powiedzieć mamie, że chyba ma złamaną rękę. Jeśli ten wypadek można podciągnąć do rangi katastrofy, to Roszpunka naprawdę ma prorocze sny.

~~*~~

I jak wam się podoba? Chcielibyście, żebym dodała jakieś nowe postacie?
  • awatar Elsa17820: Bardzo fajne...a z tą siostrą super! Nie musisz nikogo dodawać jak nie chcesz ale ja ostatecznie dałabym Esmeraldę.
  • awatar Luii*: Interesujące ** fajne zapraszam na mojego bloga
  • awatar Disney Channel PL.: Serio telefon o 4 nad ranem :D Supcio możesz dodać jakieś nowe postaci ale pomysłu nie mam :/ Czekam na next ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

valuta
 
W poprzedniej rundzie się nie postaraliście... Głosów było tylko 4 i to wszystkie na Kenaia. Teraz czas na ostatnią konkurencje czyli CHARAKTER. Głosujcie!
 

valuta
 
Teraz odpada Jasmine, dobrze, bo bardzo mi się nie podobała. Która odpada jako ostatnia? Który Cosplay wygrywa?