Wpisy użytkownika Princess Mérida DunBroch z dnia 3 lutego 2014

Liczba wpisów: 9

valuta
 
Na poprzednią parę bardzo mało osób głosowało, z tego powodu mi bardzo przykro. Wyniki są dość śmieszne, bo w punktach rund wygrywa Megara 2:1, jednak w punktach ogólnych wygrywa Jasmine 11:12. Więc dalej przechodzi Jasmine jako Happy Loser (czy jakoś tak).

Następna para to Anna i Aurora, przejdźmy wiec szybko do pierwszej konkurencji - WYGLĄD. Która wygląda lepiej?

Anna czy Aurora?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

valuta
 
  • awatar Zakręcona pisarka: Serdecznie zapraszam do przeczytania i skomentowania kolejnego rozdziału mojego opowiadania! Bardzo zależy mi na twojej opinii. Może Ci się spodoba? Będę bardzo wdzięczna!
  • awatar Candiess: torba świetna!
  • awatar Kociara444: Maskotka *.*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

valuta
 
Dawno nie dodawałam tu swoich opowiadań. To moje opowiadanie na konkurs. Co sądzicie? Temat to:

“Jak Ziemia i jej mieszkańcy mogą być postrzegani oczami innych mieszkańców kosmosu”



~~~*~~~

   Ciemność.
   Dakota chwyciła mocniej metalowy łom i wybiła nim szybę wystawy sklepowej. Był to mały sklepik, podobnie jak miasteczko, w którym się znajdował. Ludzi mieszkających w tym że miasteczku można uznać za najbardziej sympatycznych i uczciwych na całym świecie. Żaden sprzedawca nie trudził się więc montowaniem alarmu, gdyż w jego mniemaniu to jedynie zbędny wydatek. Jednak ostatnimi czasy zaszły tu pewne, drobne zmiany.
   Odłamki szkła z hukiem posypały się na chodnik oraz na gołe ręce czarnowłosej dziewczyny. Zmarszczyła nos z niezadowoleniem, czując nieprzyjemny ból i sięgnęła po dwa filmy naukowe i książkę o anatomii człowieka, które leżały na półce wystawy. Zawinęła je w biały materiał, który szybko przeszedł krwią z jej rąk, po czym włożyła zawiniątko do dziwnej, poszarpanej torby w indiańskie wzory. Odwróciła się na pięcie i ruszyła, jak gdyby nigdy nic, pustą, mokrą ulicą. Taka sama ciemność jak dziś panowała wtedy, gdy pierwszy raz się tu zjawili. Ciemność, niesamowita ciemność, której towarzyszyła jedynie głucha cisza. Wieczorem, kiedy ludzie kładą się do snu, to tak jakby ich dziwna planeta umierała. Już po kilku minutach Dakota znalazła się przed niewielkim, niepozornym domkiem, w którym mieszkała od kilku miesięcy, właściwie niczym nie różnił się on od reszty domów na ulicy Deepwater. Weszła cicho do środka i zdjęła paskudne, wyjątkowo niewygodne buty i już chciała wejść po schodach na górę, gdy naglę z salonu wyskoczyła Echo.
   -Gdzie byłaś? - zapytała podejrzliwie. Głos miała aksamitny, tak przyjemny, że ludzie chętnie by jej słuchali godzinami, bez względu na to co mówi. Nic w tym dziwnego, w końcu mówienie to jej zajęcie, którym trudziła się już od setek lat. Echo to tak zwana Gawędziarka, osoba, której zadaniem jest zapamiętywać i przekazywać historie innym, sobie podobnym. Przybyła na Ziemię wraz z trójką pomocników, aby zebrać wszelkie informacje na temat ludzi i ich kultury. Gdy podjęła się tego zadania była wręcz przekonana, że ludzie to jedynie zwierzęta o małym poziomie inteligencji. Jednak po przybyciu na ich planetę okazało się, że potrafią mówić, czytać, pisać, a nawet załatwiać się w miejscach do tego wyznaczonych... choć w przypadku płci męskiej było to wątpliwe.
   Dakota zerknęła na nią przyciskając do siebie mocniej torbę.
   -Szukałam materiałów dla Pensa, dlaczego zawsze sądzisz, że robię coś niedobrego? - odwróciła się i ruszyła dalej na górę, jednak Echo nie dała za wygraną. Zamierzała drążyć temat, aż dowie się zupełnie wszystkiego, jak zwykle z resztą.
   -Szukanie materiałów to nic złego, to nasze zadanie siłą rzeczy. Jednak intuicja podpowiada mi, że nie zdobiłaś ich uczciwie. Ukradłaś je, przyznaj! - zmarszczyła brwi zakładając ręce na piersi. Ciemnowłosa oparła się o barierkę schodów nie wiedząc jak z tego wybrnąć.
   -Czymże jest kradzież dla ludzi? Nie wiesz tego jeszcze. Zabrałam je jedynie zza szyby małego sklepu, nie z jego wnętrza. Przypuszczam, że to takie... darmowe próbki. Nam z pewnością przydadzą się znacznie lepiej, niż jakiemuś człowiekowi. Oni przecież wiedzą o sobie takie rzeczy, nie sądzisz? - Dakota była bardzo zadowolona z tej wymówki, chyba nigdy nie wymyśliła lepszej. Echo pokręciła tylko głową i wróciła do salonu. Wiedziała, że i tak nic nie poradzi na kleptomańską naturę dziewczyny. W końcu nie była jej matką, żeby ją wychowywać. Miała znacznie ważniejsze zajęcia. Kobieta usiadła w swoim ulubionym, miękkim fotelu i spojrzała za okno na samochód sąsiadów. Doprawdy przedziwne pojazdy mieli ci ludzie, a jak niemiłosiernie hałasowały. Dla nich zapewne dziwacznie wydałyby się rzeczy z planety Echo, nie mieli o tym jednak pojęcia.
   Gawędziarka wraz ze swoimi pomocnikami przybyli tu niespełna cztery miesiące temu. Siedziba została przygotowania im już wcześniej przez Eteriańskich specjalistów, gdyż tak właśnie nazywała się ich rasa. Dostali nowe wcielenia, by niczym nie różnić się od ludzi, przynajmniej z wierzchu. Wspomnienia wszystkich sąsiadów zmienione zostały tak, aby sądzili, że Echo, Dakota, Pens i Forest mieszkają tu od zawsze, a także, że są oni jak najbardziej normalnymi członkami tego społeczeństwa. Ludzie to na szczęście na tyle mało rozumne stworzenia, że łatwo jest mieszać w ich umysłach, a oni nie mają nawet najmniejszego wrażenia, że coś się zmieniło. Echo wydawało się to wręcz zabawne, że potrzebują tych dziwnych ustrojstw z kolorowymi klawiszami by się porozumiewać, jakby nie mogli tego robić telepatycznie. Jednak usprawiedliwiał ich fakt, że to mało rozwinięta cywilizacja i potrafią oni używać jak na razie zaledwie 10% swojego umysłu. Tam skąd pochodziła Echo owszem, mieli technologię, jednak technologię znacznie lepiej rozwiniętą, nie przypominającą z wyglądu ani trochę tego, co prezentowali tutaj ludzie.
   Po dłuższej chwili z rozmyślań wytrącił ją Pens, który jak co wieczór (a właściwie noc), przyniósł jej sporządzone notatki, które ona miała za zadanie przeczytać, przyswoić i zapamiętać. Bez słowa położył przed nią niewielką tabliczkę z bardzo trwałego materiału, który na planecie Eterian dało się znaleźć właściwie wszędzie, po czym rozsiadł się w fotelu obok.
   -Dakota dała ci swoje znaleziska? - zapytała czytając wiadomości zawarte na tabliczce, znaki same przesuwały się, gdy tylko Echo na nie spoglądała.
   -Tak, ta dziewczyna ma naprawdę niezwykły talent, ja nigdy nie znalazłbym tak wielu materiałów zawartych w jednym miejscu. Czasem zastanawia mnie po co ludzie zapisują tak oczywiste dla nich rzeczy. Jakby nie wiedzieli co mają w środku.
   -Jedyny talent jaki ma ta dziewczyna, to talent do szybkiej kradzieży. Przecież doskonale wiesz, skąd bierze te rzeczy – Echo zmarszczyła brwi kończąc lekturę. Pensa to nieco przerażało, doskonale wiedział, że jest ona wyjątkowa i potrafi znacznie więcej od reszty Eterian, jednak przeczytanie i zapamiętanie w minutę, tego co on notował cały dzień i tak go zadziwiało. Zabrał z powrotem tabliczkę i już miał odejść, kiedy Echo dodała:
   -Zaproś jutro państwo Evans na deser, chętnie dowiem się o nich czegoś więcej. Wydaje mi się, że ich córka się czymś wyróżnia, nie sądzisz? - owszem, córka państwa Evans miała autyzm, jednak mimo to chyba w całym mieście nie znalazłby się znakomitszy artysta. Malowała doprawdy piękne obrazy, a ostatnimi czasy zainteresowała się również rzeźbiarstwem.
   Pens skinął lekko i wyszedł.
   Ciemność.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

valuta
 
Patrzcie co dostałam na walentynki~ (od tenibaris.pinger.pl/ ) Wiem, że walentynki są dopiero za 11 dni, ale co tam. Bardzo dziękuje ♥ ;*
 

valuta
 
W pierwszej konkurencji wygrywa Anna, tak jak przypuszczałam ;D Na Aurorę był tylko jeden głos. Teraz STRÓJ, która ma ładniejszy?

Anna czy Aurora?
 

valuta
 
Na dziś już kończę, ale jutro pododaje wam jeszcze trochę rzeczy z Lilo i Stitcha ;D

Dobranoc.